To również jest ważne

12 września 2011

Wydawało się, że na rynku kredytów mieszkaniowych sytuacja się stabilizuje, bowiem banki znacznie złagodziły swoją politykę kredytową, coraz więcej udzielały kredytów i o mieszkaniowy kredyt było już o wiele łatwiej niż na przykład przed rokiem. Banki zaczęły nawet ciąć marże i prowizje oraz udzielać kredytów bez wkładów własnych. A były nawet takie, które kredytowały ponad wartość nieruchomości. Tego było już za wiele komisji nadzoru finansowego, która w sierpniu wprowadziła w życie pierwsze zapisy rekomendacji T, które w znaczny sposób ograniczyły dostęp do kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Ale jak widać było to za mało dla knf, bowiem właśnie przystąpiła do nowelizacji rekomendacji S, która ma wejść w życie w 2011 roku.
Jeszcze do niedawna, aby w ogóle móc starać się o jakikolwiek kredyt trzeba było się liczyć z tym, że banki zażądają dodatkowych opłat, każą wykupić ubezpieczenie kredytu i trzeba też było się liczyć się z większymi marżami oraz prowizjami. O korzystny mieszkaniowy kredyt było wtedy jeszcze bardzo trudno. Nie mówiąc już o kredytach typu: kredyty bez zaświadczeń, poręczycieli czy też bez sprawdzenia w biurze informacji kredytowej, o tych kredytach kredytobiorcy powinni już raczej zapomnieć. Ale jak widać komisji nadzoru finansowego było za mało tych obostrzeń, bowiem zaplanowała wprowadzenie w życie aż trzech rekomendacji, w tym dwóch znowelizowanych /S i J/. Pierwsze zapisy rekomendacji T juz funkcjonują, a w całości mają wejść w życie do końca roku. Nowela rekomendacji S ma zacząć obowiązywać w 2011 roku i jakby tego było mało trwają właśnie konsultacje z bankami nad nowelizacja rekomendacji J. Czy to aby nie za dużo?
Rzeczywiście jeżeli wszystkie trzy rekomendacje zafunkcjonują, o w miarę korzystny dla kredytobiorcy mieszkaniowy kredyt będzie już naprawdę bardzo trudno.  Na czy ma polegać nowela tej tajemniczej rekomendacji J? Najprościej rzecz ujmując na zaostrzeniu przepisów dotyczących tworzenia baz danych o wartości kredytowanych nieruchomości. A dokładniej to zdaniem knf bank, który bierze nieruchomość jako zabezpieczenie kredytu musi znać jego prawdziwą wartość. Tak więc na bankach ma spoczywać obowiązek monitorowania rynku cen nieruchomości, banki też mają badać wyposażenie domów, ponoć wszystko jest po to, aby czasami klient nie przepłacał za nieruchomość. Kolejne bajki, od kiedy tak wszyscy zaczęli przejmować się kredytobiorcami? Chodzi o interesy banków, a nie klientów oraz o to, aby jeszcze bardziej zaostrzyć warunki udzielania kredytów mieszkaniowych. Poza tym są to dodatkowe koszty. A kto je poniesie? Z pewnością nie banki, więc kredytobiorcy powinni się przygotować na jeszcze większe koszty kredytów mieszkaniowych. Pamiętajmy jednak, że ubezpieczenie kredytu jest równie ważne jak sam kredyt.