Na kryzysie stracimy wszyscy

29 listopada 2011

2007 rok nie zapisał się w historii zbyt pochlebnie. Stało się tak za sprawą wybuchu ogólnoświatowego kryzysu finansowego. Gwoździem do trumny okazała się plajta jednej z amerykańskich instytucji finansowych, która udzielała kredytów hipotecznych o podwyższonym ryzyku. Przyczyną krachu była nadmierna maksymalizacja zysków poprzez udzielanie pożyczek bez pokrycia i stałego obniżania stóp procentowych. Kryzys finansowy trwa do dziś a analitycy wróżą jego dalszy rozwój.

Od 2001 roku Stany Zjednoczone zaczęły stopniowo zmieniać politykę przyznawania kredytów hipotecznych. Nastą;piło ogólne złagodzenie kryteriów co zaowocowało zwiększeniem popytu i podniesieniem cen nieruchomości. Zwiększone ryzyko pożyczek wynikało głównie z tego, że banki nie weryfikowały dokładnie kredytobiorców pod względem predyspozycji finansowych. Owe kredyty hipoteczne charakteryzowały się również dużo niższymi początkowymi stopami procentowymi. Wzrastały one w galopującym tempie tuż po zakończeniu okresu początkowego. Dzięki temu były one opłacalne dla szerokich rzeszy konsumentów, którzy ustanawiali nową hipotekę. Wprost proporcjonalnie do ilości udzielanych pożyczek rosły następstwa procesu sekurytyzacji. Jest to przenoszenie ryzyka kredytowego z kredytodawców na inwestorów. Z czasem  stopy procentowe wzrosły, a ceny nieruchomości mieszkalnych w Stanach Zjednoczonych uległy obniżeniu. W efekcie okazało się, że wielu kredytobiorców nie jest w stanie refinansować swoich pożyczek. Musieli oni zmierzyć się z wyższymi odsetkami, których nie byli w stanie spłacić. Kryzys finansowy ze Stanów Zjednoczonych niedługo później przeniósł się na rynek globalny. Odpowiedzialny był za to proces sekurtyzacji, poprzez który ryzyko kredytowe zaczęło dotyczyć inwestorów na całym świecie. To spowodowało ograniczenie płynności finansowej i zawirowania na światowych rynkach. Kryzys finansowy utrzymuje się praktycznie na każdym poziomie funkcjonowania, jego skutki są odczuwalne dla wszystkich. Według analityków finansowych prognozy dotyczące jego rozwoju nie są zachęcające.